wtorek, 1 października 2013

ROZDZIAŁ SZESNASTY

Kochani,
mam nadzieję, ze nie jesteście na mnie wściekli za to opóźnienie. Uprzedzałam, ze tak to niestety może teraz wyglądać :(
Rozdział nie jest taki jak chciałam. Tak właściwie to uważam, że jest beznadziejny, ale chciałam coś wstawić. Postaram się aby następny był lepszy jednak nic nie obiecuję ponieważ moja wena chyba zrobiła sobie wakacje :(
Rozdział z dedykacją dla Carino, która czekała z niecierpliwością na powrót "Złego Malfoya"

Zapraszam do czytania i komentowania!


Doświadczyliście kiedyś uczucia, że wszystko jest nie takie jak powinno, mimo że od zewnątrz wygląda zwyczajnie? Właśnie tak poczuła się Hermiona siadając w poniedziałek rano przy stole Ślizgonów.
Na ich zwykłym miejscu siedzieli jedynie Draco, Emma i Rose.
-Cześć piękna. Jak minęła Ci noc?- Draco nalał jej kawy, kiedy zajęła miejsce obok niego. Robił tak niezliczoną ilość razy od początku roku, jednak tego dnia jedyne co poczuła to ból i irytacja. Nie mogła jednak dać tego po sobie poznać. Zgodziła się na jego warunki,  tak jak wcześniej on zgodził się na jej.
- A całkiem przyjemnie- uśmiechnęła się do niego szeroko- Wyspałam się- kolejne kłamstwo. Przez prawie cała noc nie zmrużyła oka. Swój wygląd zawdzięczała zaklęciu i korektorowi pod oczami.
-Czy ktoś widział Chanel?- siliła się na spokój smarując tost dżemem
-Byłyśmy u niej przed przyjściem tutaj- Rose spojrzała na swoje śniadanie. Przełknęła łyżkę owsianki.
-I?
-Powiedziała, żebyśmy poszły przodem- dopowiedziała Emma-i,  że za chwilę do nas dojdzie. Martwię się o nią.
-Widziałyście się z nią?- zapytała brunetka.
-Nie. Weszłyśmy do jej pokoju, ale brała akurat prysznic. Jej sypialnia…. Wyglądała strasznie- Rose pokręciła głową. Ja i Draco spojrzeliśmy na dziewczyny z zaciekawieniem i przerażeniem.
-Co to znaczy „strasznie”?- Draco zmarszczył brwi.
-Po prostu. Wszędzie były porzucane ubrania, buty, jakieś magazyny.
-Nie mówiąc już o ilości petów. Tam było siwo Hermiono. Nie mogę sobie nawet wyobrazić, ile ona wypaliła papierosów.
Gryfonka przełknęła ślinę. Po tym co usłyszała, naprawdę poważnie zaczęła się martwić.
-Chyba lepiej jak do niej pójdę- zaczęła się podnosić z miejsca, kiedy Draco złapał ja za nadgarstek. Popatrzyła na niego zdezorientowana.
-Chyba już nie musisz- wskazał głową na wejście do w Wielkiej Sali.
Hermiona podążyła za jego spojrzeniem. Przez drzwi właśnie przeszła panna Morison we własnej osobie. Wyglądała… normalnie. Albo jeszcze lepiej niż zwykle. Jej włosy błyszczały w wpadających przez okno promieniach słońca. Szła pewnym krokiem, wyprostowana, lekko poruszając biodrami niczym na wybiegu. Jej spódniczka od mundurka była oczywiście skrócona. Na nogach miała wysokie, kończące się za kolanami, czarne zakolanówki i czarne pantofle na wysokim obcasie. Biała koszula była zapięta pod samą szyję, a krawat w barwach Slytherinu idealnie zawiązany. Torba szkolna kołysała się na jej ramieniu w rytm jej kroków. Jednak największym zaskoczeniem dla Hermiony była twarz blondynki. Widniał na niej cudowny uśmiech. Dziewczyna śmiała się, rozmawiając wesoło z jednym ze Ślizgonów z ich roku. po chwili pożegnała się z nim i podeszła do swoich przyjaciół, którzy śledzili tę scenę w milczeniu.
-Cześć! Co tak patrzycie?- zapytała wesoło, kiedy już pocałowała Hermionę w policzek i zajęła miejsce obok niej.- Mam coś na twarzy?
-Chanel- Rose zaczęła niepewnie- Jak się czujesz? Wszystko w porządku?
-Oczywiście, że tak- uśmiechnęła się nalewając sobie kawy- Dlaczego miałoby nie być? Och! Chodzi wam o ten bałagan w moim pokoju? Nie martwcie się, już wszystko posprzątałam.
Hermiona nie odzywała się, kiedy dziewczyny zaczęły rozmawiać. Zauważyła jedynie, jak Chanel bardzo szybko schodzi z tematu swojej osoby, wciągając je w rozmowę o najnowszych szkolnych skandalach wyciąganych przez Miss Secrets.
Starała się nie patrzeć na Dracona, który czytał aktualnie swój podręcznik do eliksirów.  Westchnęła po czym zajęła się tym samym co blondyn.
Na śniadaniu nie pojawił się ani Daniel ani Blasie, jednak nie przejmowali się tym, ponieważ obydwu zdarzało się to już wcześniej.
                                                                                              ***
Hermiona szła uśmiechnięta obok Dracona ulicami Londynu. Byli w pobliżu London Eay.  Śmiali się z jakiejś anegdotki, kiedy nagle chłopak zatrzymał się gwałtownie. Ponieważ trzymał ją za rękę, ona również przystanęła.
-Co się stało Draco?- zapytała niepewnie. Chłopak jednak nie odpowiedział. Wpatrywał się intensywnie w coś przed nimi. Na jego ustach ponownie pojawił się uśmiech. Ruszył przed siebie ciągnąc ją za sobą.
-Hej! Jak miło Cię widzieć!- powiedział wesoło w kierunku jakiejś postaci skrywającej się pośród licznych mieszkańców i turystów.
-Cześć!- ten głos Hermiona poznałaby wszędzie. Jej mięśnie spięły się momentalnie. Mocniej ścisnęła dłoń Dracona. Wtedy rozmówca Ślizgona wyszedł z tłumu. Wyglądał tak przystojnie i  niesamowicie, jak go zapamiętała. Jasno- brązowe włosy miał zmierzwione, w ten niegrzeczny sposób tuż- po- seksie. Muskularne ramiona opinała skórzana kurtka, pod którą miał szara koszulkę. Ściągną swoje czarne Ray-Bany i posłał Hermionie cwaniacki uśmieszek. W jego miodowych oczach widziała niebezpieczne iskry.
-Witaj Maleńka. Trochę minęło.
Z przerażeniem spojrzała na Malfoya, szukając u niego pomocy, jednak na jego ustach wykwitł wredny uśmiech. Ten, który widywała w przeszłości, kiedy jeszcze byli wrogami.
-Nie przywitasz się z dawnym kolegą?- zapytał złośliwie blondyn, po czym puścił jej dłoń i popchną ją w kierunku drugiego chłopaka.
-Nie! Ja nie chcę!- próbowała krzyknąć, ale żaden dźwięk nie opuścił jej gardła. Była coraz bliżej chłopaka, którego nie chciała widzieć już nigdy więcej. Poczuła jego ręce na swoich ramionach. Jej ciałem wstrząsną szloch, kiedy starała się go odepchnąć....
Hermiona usiadła gwałtownie na łóżku. Dobre kilka minut zajęło jej przypomnienie sobie, gdzie jest.
Hogwart. Wieża Gryfonów. Jej dormitoriu.
Przetarła twarz dłonią i opadała z powrotem na poduszki. Była totalnie wykończona. Koszmar z jej eks śnił się jej już którąś noc z rzędu. Za każdym razem był tak samo przerażający. Minęło jednak trochę czasu, zanim zdała sobie sprawę, dlaczego taki był. Nie bała się przecież swojego byłego chłopka. Bardziej niepokoiło ja zachowanie Draco w tym koszmarze. Chłopak był tam bowiem zimny i obojętny. Doskonale wiedział kim była tamta osoba, a mimo to popchną ją w jej kierunku.
Wzdrygnęła się, przypominając sobie uśmiech blondyna ze snu. Tak jakby znów mieli po 14 lat. Ona była szlamą, a on arystokratą.
Gryfonka nie wiedziała dlaczego koszmary zaczęły męczyć ją właśnie teraz. Już od bardzo dawna nie myślała o swoim byłym.
Co do jej stosunków z Draco... to był już inny problem.
Od czasu, kiedy zdecydowali, ponownie warto dodać, być jedynie przyjaciółmi minęło kilkanaście dni. Ich stosunki były poprawne. Nadal wspólnie się uczyli, jadali, spędzali czas. Jednak temu wszystkiemu towarzyszyły jakieś dziwne uczucia.
Pierwszy szok nastąpił, kiedy tydzień po ich rozmowie w Pokoju Życzeń Hermiona zobaczyła Dracona na korytarzu, flirtującego bezczelnie z jakąś panienką. Jeszcze tego samego wieczoru, całowali się w Pokoju Wspólnym Ślizgonów, aby potem zniknąć w jego sypialni. Po tym wydarzeniu Gryfonka była tak wściekła, że unikała go przez następne dwa dni, aby nie zobaczył jak bardzo jest zazdrosna.
-Sama jesteś sobie winna- mówiła jej wtedy Chanel- Mogłaś mu powiedzieć co do niego czujesz, kiedy miałaś ku temu okazję.
-To on pierwszy wypalił z tą pieprzoną przyjaźnią- syknęła brunetka obserwując jak pewien blondwłosy arystokrata wsadza tej dziewczynie język do ust- Poza tym, co miałam niby powiedzieć!? Ej! Sorry, ale ja jestem w Tobie....?- wzdrygnęła się na samą myśl.
-Żeby nie było „a nie mówiłam”- zaznaczyła Chanel pochylając się nad swoim Ipad'em, tym samym kończąc rozmowę. Co chwilę podnosiła jedynie głowę, aby posłać zalotne spojrzenie grupce chłopaków z ostatniego roku.
Wróciła stara Chanel. Bez dramatów, i jak ona to nazywała, „zbędnych” uczuć. Ku zdziwieniu  Hermiony nadal przyjaźniła się z Zabinim. Chociaż słowo przyjaźń niespecjalnie tu pasowało. Chłopak bowiem, unikał jej jak tylko mógł. Podobnie jak Chanel wrócił do swojego dawnego stylu życia. Na nowo zaczął podrywać dziewczyny i imprezować.
Ta Ślizgońska trójka dostarczała gazetce Spotted aż nadto upragnionych plotek. Nikt jednak nie wiedział, co przyczyniło się do tego. Miss Secret prześcigały się w wymyślaniu coraz to nowszych teorii.
Hermiona już dawno nauczyła się ignorować głupie redaktorki. Jedyne nad czym się zastanawiała,  to kim mogły być tajemnicze dziewczyny. Jednak im bliżej było do grudnia, tym mniej czasu miała na zastanawianie się nad tym. Zbliżały się egzaminy semestralne, więc więcej czasu poświeciła nauce, co pozwalało się jej oderwać od przykrych myśli.
Z ust Hermiony wyleciało kolejne westchnienie, kiedy wygrzebała swój telefon spod poduszki i spojrzała na godzinę. 3.07. To nie była dobra pora, aby się wstać i uczyć. Rano czekały ją dwie godziny OPCM i wolała być wyspana. Jednak była w pełni świadoma tego, że raczej już nie zaśnie. Nie, będąc roztrzęsioną po tamtym śnie.
Przewróciła się na brzuch i przejechała dłonią po poduszce.
-Jak dobrze byłoby mieć obok Draco- ta myśl uformował się w jej umyśle zanim zdążyła ją zatrzymać. Była to myśl niechciana, jednak bez wątpienia nie mogła jej zaprzeczyć. Każdego dnia wyrzucała sobie, że nie zatrzymała chłopaka tamtego dnia w Pokoju Życzeń, że nie powiedziała mu prawdy o swoich uczuciach. Za każdym razem, gdy budziła się po tym koszmarze, marzyła, aby Draco był przy niej. Aby zapewnił, że wszystko będzie dobrze.
Leżała przez kilkanaście minut wpatrując się niewidzącym wzrokiem w poduszkę obok siebie. Nagle ją olśniło. Był sposób aby porozmawiać z Draco. Aby ją pocieszył. Może nie do końca taki jaki by sobie życzyła, jednak lepsze to niż nic.
Szybko złapała za swój telefon i odszukała odpowiedni numer. Z konsternacją zauważyła, że wciąż ma zapisanego chłopaka jako Scorpius. Uśmiechnęła się pod nosem. To było dokładnie to, czego potrzebowała.
                                                                                              ***
Draco otworzył oczy niepewny, co wyrwało go ze snu. W końcu zauważył świecący ekran telefonu leżącego nieopodal. Zegar stojący na stoliku przy łóżku wskazywał kilkanaście minut po trzeciej nad ranem.
-Kto do kurwy nędzy mógłby pisać o tej porze- przemknęło mu przez myśl. Zignorował wiadomość. Cokolwiek by to nie było, mogło poczekać do rana. Nagle w jego głowie coś kliknęło. Podniósł się gwałtownie do pozycji siedzącej i złapał za urządzenie.
-Draco?- chłopak rozejrzał się. Jego wzrok padł na leżącą obok niego, nagą dziewczynę- Coś się stało?
-Miało Cię tu nie być rano- warknął ze złością. Zupełnie o niej zapomniał. Piękna brunetka uniosła brwi.
-Jest 3 w nocy.
-No właśnie, a ja już nie śpię, więc Ciebie też nie powinno tu być- nie patrzył na nią. Skupił się na wprowadzaniu hasła, aby odblokować Iphona.
Niezadowolona dziewczyna zsunęła się z łóżka, zasłaniając nagie piersi.
-Jeszcze tu jesteś?- zapytał Draco. Jego towarzyszka właśnie ubierała buty.
-Już wychodzę- syknęła, po czym opuściła pomieszczenie z głośnym hukiem zatrzaskując drzwi.
Malfoy nie przejął się tym. Szybko odczytał maila. Nie pomylił się. Wiadomość została nadana z numeru Granger.
Od: Olivia
Śpisz?
Draco uśmiechną się pod nosem
Do: Olivia
Skąd ten pomysł? :D
Po chwili zdecydował się wysłać kolejną wiadomość
„A Ty czemu nie śpisz?”
Od: Olivia
Miałam koszmar. Chyba potrzebuję z kimś pogadać
Do: Olivia
Co Ci się śniło?
Tym razem musiał czekać zdecydowanie dłużej na odpowiedź. Zaczynał się już niecierpliwić, jednak w końcu telefon zawibrował.
Od: Olivia
Nie chcę o tym mówić. Potrzebuję zapomnieć. Masz jakiś pomysł? I bez ŻADNYCH podtekstów, proszę :D
Jak ona dobrze mnie zna- uśmiechnął się Draco pod nosem
Do: Olivia
No coś ty! Jakie podteksty?! Nie mam pojęcia o co Ci chodzi!
Zaśmiał się. Odpowiedź przyszła natychmiast. Już wiedział, że nie dane będzie mu się wyspać tej nocy. Jednak, z jakiegoś powodu, wcale tego nie żałował.
                                                                                              ***
Następnego ranka Hermiona była lekko nieprzytomna. Przez pierwszą część nocy dręczyły ją koszmary. Przez drugą gadała z Draco, wysyłając maile. Położyła się na nowo dopiero o 6 rano. Budzik zadzwonił półtorej godziny później. Jednak mimo tego, że oczy praktycznie się jej nie otwierały, nie żałowała tego czasu.
-Coś Ty robiła w nocy?- zapytała Chanel- Wyglądasz koszmarnie!
-Jak zwykle szczera do bólu- prychnęła Hermiona, nalewając sobie kolejną filiżankę kawy. Wyjątkowo źle znosiła nieprzespane noce.
-Nie jest aż tak źle- wtrącił się Daniel, uśmiechając się pokrzepiająco do Gryfonki. Podsuną w jej stronę talerz, na którym leżały dwa tosty, parówka i jakieś warzywa. Obok postawił szklankę soku pomarańczowego.
-Zjedz to. Nie chcę, żebyś zemdlała tak jak w zeszłym tygodniu Emma.
-Przestaniesz mi to w końcu wypominać?- jęknęła ruda- Po prostu się nie wyspałam...
-Wypiłaś hektolitry kawy i nic nie jadłaś.- dokończyła za nią Rose.
-Nic mi nie jest! Przestańcie w końcu truć!
-Właśnie, dajcie jej spokój. Każdemu mogło się zdarzyć- do rozmowy wtrąciła się Chanel.
-Ale, to nie był PIERWSZY raz- zaznaczyła Rose.. Wszyscy spojrzeli na nią z zaskoczeniem.
-Jak to?- zaczął się dopytywać Daniel.
Emma posłała Rose wściekłe spojrzenie, jednak ta zignorowała przyjaciółkę. Już otwierała usta, aby opowiedzieć im co się wydarzyło, kiedy przy ich stole pojawiła się profesor McGonagall.
-Dzień dobry- powiedziała ściągając usta.
-Dzień dobry- odpowiedzieli chóralnie Ślizgoni plus Hermiona.
-Szukałam Cię przy stole Gryfonów, jednak Twoi przyjaciele powiedzieli mi, że powinnam się raczej udać tutaj- postawiła nacisk na słowo przyjaciele. Najwyraźniej, nie była zachwycona, widząc swoją najlepszą uczennicę w gronie uczniów Domu Węża.
-Czy coś się stało pani profesor?- zapytała Hermiona. Nie dała po sobie poznać, że słowa nauczycielki w jakikolwiek sposób na nią wpłynęły. Jeśli miała być jednak szczera, była wściekła. Miała dość tego, ze vice- dyrektora coraz bardziej wtrąca się w jej życie prywatne, przy każdej możliwej okazji napominając gdzie jest jej „miejsce”.
-Zbieram listy uczniów, którzy zapisali się na dodatkowe zajęcia.
-Ach tak! Oczywiście- Hermiona pochyliła się nad swoją torbą i zaczęła szukać odpowiednich kartek. Niestety nigdzie nie mogła ich znaleźć.
-Hmm... Pani profesor, chyba zostawiłam je w dormitorium, czy mogłabym je przynieść na transmutację?- zapytała niepewnie, jednocześnie przeszukując w myślach wszystkie pomieszczenia, w których była poprzedniego dnia. Swoje dormitorium, klasy, Salon Ślizgonów, Pokój Wspólny Gryfonów... Była pewna, że pakowała listę do torby. Najwyraźniej się myliła.
-Mówiłam wczoraj, że pozbieram listę dziś rano- syknęła nauczycielka.
-Dzień dobry pani profesor- obok kobiety pojawił się uśmiechnięty Draco.
-Witam panie Malfoy. Mam nadzieję, że ma pan dla mnie listę uczniów chętnych na dodatkowe zajęcia.
-Oczywiście!- Darco wprost tryskał optymizmem- Mam jeszcze listę Gryfonów. Hermiono- zwrócił się do brunetki, która otworzyła szeroko oczy- zostawiłaś wczoraj swoją listę w bibliotece!
-Och!- cała paczka doskonale wiedziała, że Hermiona nie była poprzedniego dnia w bibliotece, a wieczór spędziła na jednym z wygodnych foteli w lochach.- Rzeczywiście, dziękuję Draco- uśmiechnęła się do blondyna, jednocześnie przypominając sobie ich nocne rozmowy.
Profesor McGonagall zacisnęła usta w wąską kreskę, wzięła kartki z dłoni Malfoya i odeszła szybkim krokiem.
-Stara ropucha- westchną Draco opadając na krzesło.
-Widzieliście jej minę po tych uprzejmościach?- zaśmiał się Daniel- Ona chyba nadal uważa, że jedyne co możemy wspólnie robić, to obrzucać się wyzwiskami.
-I już pewnie zawsze będzie tak myśleć- zawyrokowała Rose kręcąc głowa.
                                                                                              ***
-Jak to, już skończyliście?- Chanel jęknęła patrząc jak Draco i Hermiona odkładają swoje pióra, i zwoje wypełnione zadaniem z OPCM. Stary Nietoperz dowalił im wypracowanie na dwie rolki pergaminu, ponieważ jak stwierdził: „Nie wszyscy są wystarczająco zainteresowani lekcją”. Tyczyło się to oczywiście pewnego zabójczo przystojnego blondyna i pięknej Gryfonki.
-Tak w ogóle, to powinniście nam to napisać jako rekompensatę!- zawarczał wściekły Zabini.
-Nie przesadzajcie. Temat jest prosty- stwierdził Draco
-I przyda wam się to do egzaminów- Hermiona przeciągnęła się leniwie.  Było stosunkowo wcześnie. W Salonie Ślizgonów było mnóstwo ludzi, którzy śmiali się, gadali czy odrabiali pracę domową.
-Czuję się jak niewolnica- zajęczała ponownie Chanel- Czy jesteście całkowicie pewni, że dobrze zrobiliśmy zapisując się na te dodatkowe zajęcie? Będziemy mieć jeszcze więcej roboty!
-To nie jest oceniany przedmiot- zaznaczyła brązowowłosa.- Masz na tym skorzystać, a nie traktować to jako karę. Poza tym dobrze Ci to zrobi.
Chanel prychnęła.
Rose, Emma i Daniel nie brali udziału w tej wymianie zdań. Byli zdecydowanie oburzeni faktem, że zostali ukarani za rozmowy dójki swoich przyjaciół.
-Masz ochotę coś oglądnąć? Jakiś film?- wyszeptał Draco do ucha Hermionie. Dziewczyna poczuła jak przechodzi ją dreszcz, kiedy poczuła jego ciepły oddech na swoim policzku.
-Jasne- odparła. Mimo wszystko, pomysł bardzo jej się spodobał- Masz laptopa?
-Tak. A masz jakieś filmy?
-Chanel ma kilka fajnych komedii.
Draco zmarszczył brwi slysząc „komedie”. Osobiście miał ochotę na jakiś horror albo thriller.
-A nie możemy oglądnąć czegoś innego? Na przykład jakiegoś filmu akcji?
-Daj spokój, potrzebuję się odstresować. Proszę...- zrobiła słodką minkę. Draco westchnął, jednak nie był w stanie jej odmówić.
-Dobra niech będzie. Idź po ten film, poczekam u mnie.
-Jak to u Ciebie?- Hemriona poczuła, jak robi jej się gorąco. Sam na sam, z nim? W jego sypialni? To nie brzmiało zbyt dobrze. Kątem oka zobaczyła znaczące spojrzenie Chanel.
-A gdzie chcesz oglądać? Przecież tu musielibyśmy podpiąć słuchawki, a to bez sensu.
-No... dobra- wyjąkała. Szybko udała się do pokoju swojej przyjaciółki. Nawet nie zauważyła, że blondynka idzie za nią.
-Mam dla was idealny film- zaśmiała się radośnie, po czym zaczęła czegoś szukać w szufladzie.
 -Aż się boję pytać- jęknęła Hermiona- Co ja mam zrobić?- zapytała, gdy Chanel wepchnęła jej w dłoń prostokątne pudełko z płytą.
-Wykorzystać sytuację- Ślizgonka uśmiechnęła się przebiegle.
W sypialni Draco przywitał ją zapach pop-corn'u. Chłopak siedział na łóżku, oparty o zagłówek. Poklepał  miejsce obok siebie, dając jej znak aby usiadła. Pomiędzy nimi położył laptopa. Na tapecie miał zdjęcie całej ich paczki, zrobione podczas imprezy na początku roku.
-Co oglądamy?- zapytał
Hermiona dopiero teraz spojrzała na pudełko i poczuła jak zalewa ja fala gorąca.
Zabiję Chane l- pomyślała .
-”Friends with benefits”

AnnMari


2 komentarze:

  1. Rozdział wcale nie jest beznadziejny!! Jedyne, co złego można o nim napisać, to to, że jest zbyt krótki:)!! Hmmm jestem zainteresowana, dlaczego Chanel zmieniła podejście i co dzieje się z Kajem?? Mam nadzieję, że da sobie z nim spokój, chociaż w jeden dzień nie da się odkochać...
    Draco i Herm oglądają film?? Hmmm.. oglądanie filmów zawsze kończy się ciekawie:P:P

    Pozdrawaim!

    OdpowiedzUsuń
  2. C U D O W N Y! Friends with benefits? Ciekawie...

    OdpowiedzUsuń